sobota, 22 lutego 2014

ja - mama cz.3

Tak samo jak uważam na to co jemy i w czym chodzimy,  tak samo dużą wagę przywiązuję do dziecięcej rozrywki.


Muzyka dziecięca jakiej my słuchamy...Głównie tej z mojego dzieciństwa,  którą nadal pamiętam w większości. Razem śpiewamy Na wyspach Bergamutach, Mydło,  A ja rosnę, moją ukochaną Zabiorę brata..jest ich mnóstwo,  toteż repertuar mamy pokaźny.  Uczące,  z fajnym tekstem. Hanula uwielbia je tak samo jak ja. Nie żeby mama nie uczyła się nowych. Polecam Muchę w mucholocie np.
Czytamy dużo wierszy pięknych polskich, uczymy się wyliczanek, rymowanek teraz także angielskich. Na liście książek do zakupienia mam same perełki, do których stałe dochodzą nowe znaleziska. Są to baśnie powszechnie znane jak i te z innych kultur, które będziemy poznawać obie. To mówiące o rzeczach ważnych, trudnych. To takie z pięknymi ilustracjami, kreatywne, oryginalne w formie, z treścią lub bez.
Jak dobrze, że jest w czym wybierać. To gratka nie tylko dla dzieci uważam :)

Jeśli chodzi o bajki to odrzucam wszelkie szkodliwe, czyli japońskie magi, pełne przemocy
wizualnie też pozostawiające wiele do życzenia. I wszelkie te cartoon networkowe o niczym. Powinno się ich zabronić. Kto to wymyśla? Bzury, które dzieci chłoną jak gąbka.
Pozwalam Hani na te, które sama obejrzałam, żeby wiedzieć czy są dla niej odpowiednie. Na szczęście na mini mini jest kilka porządnych.  Ukochana świnka Peppa- choć wizualnie nie powala jest naprawdę OK. Hanuś zna już wszystkie odcinki na pamięć [teraz włączam jej po angielsku]. Ciekawski George też może być.  Zaczęłyśmy tak w ogóle od Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham.  I dzięki niej wyznania miłosne mojej córki stały się romantyczne :))
Odkąd jesteśmy w UK na piedestale z Peppą stanęli Dora i klub przyjaciół Myszki Myki z CBBbebies. Dzięki nim Hanca uczy się angielskich słów,  bo wplatane są co chwilę w dialogach bohaterów.

Zabawki jak już pisałam w innym poście do tej pory dostawaliśmy na przeróżne okazje - wiadomo. Jest ich mnóstwo. Przy okazji wyjazdu naszego robiłam wstępna selekcję i część na pewno przyjedzie, inne zostaną u babci a jeszcze inne trafią w następne rączki.
Chciałabym żeby zabawek nie było za dużo.  Za.to wyjątkowe, na długo.  Wybierając sama myślę, że najczęściej sięgnę po drewniane lub materiałowe, uniwersalne kolorystycznie, służące do nauki i rozwijania zdolności.  Już nie mogę się doczekać wspólnych gier w planszowe cacka [jako dziecko miałam bardzo dużo i uwielbiałam grać], zestawy do samodzielnego wykonania. Na rynku jest tyle pięknych dla oka zabawek, że problemem będzie się zdecydować na konkretne.
aha no i jeszcze x - box [zgadnijcie czyja to inicjatywa] z kinectem, bo bierne siedzenie drogi TATO odpada!!!
♡♥♡

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz