czwartek, 30 kwietnia 2015

kindery

Nunek ostatnimi czasy
  • nie przestaje krzyczeć wrzeszczeć wręcz o wszystko na wszystko!
  • obraża się na poważnie - z rękami skrzyżowanymi, nosem na kwintę,  charakterystycznym dzióbem oraz odwróceniem się o 180 stopni
  • wyje, bo to płacz nie jest również o wszystko 
  • słowo "mama" to przecinek przy każdej werbalnej aktywności
  • polubił klocki - dzielnie konstruuje drapacze chmur lub chińskie mury
  • zaczął oglądać bajkę - interesuje go tylko jedna, typowa dobranocka 
  • zanosi się przy każdej każdziutkiej zabawie z Hanną


Nuna ostatnimi czasy
  • nosi warkocze jak ELSA, tańczy i śpiewa jak ELSA, ogląda FROZEN 1 dziennie, zażyczyła sobie  tort urodzinowy z ELSĄ i ANNĄ
  • ubiera jedynie sukienki
  • chciałaby malować oczy, usta i paznokcie codziennie {bezbarwny lakier to nie lakier}
  • podkreśla na każdym kroku, że nie jest dzieckiem
  • nie lubi gdy do niej mówię - obecnie cokolwiek bym nie powiedziała Ją drażni, wcześniej tylko przypominanie
  • w planach swych ma również wyboru auta naszego rodzinnego - Jej wybór to niebieski kabriolet "że kiedy świeci słońce to jedzie się bez dachu a jak pada to się go zamyka" {i to jak twierdzi eM sama wymyśliła}
  • nic Jej nie smakuje lub nic nie ma w lodówce, mogłaby jeść jedynie słodycze i pizzę i tosty
mam nastolatkę w domu?!



a tak się ładują


foto my















sobota, 25 kwietnia 2015

foto my














barbekju
pomysłodawca - Mikelowski
miejsce akcji - ogród Nazbeenki
dodatkowe atrakcje - pistolet strzelający tysiącem baniek na minutę
atrakcje dalsze - zjazdy ze schodów wszelkimi możliwymi sposobami, jeden jedynie uwieczniony powyżej

czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że potrzebujemy ogrodu?! :)

czwartek, 16 kwietnia 2015

rykowisko

o ludziach jeszcze nie pisałam.
wiadomo jest mieszanka z całego świata
ale charakterystykę nacji chciałbym przedstawić
oczywiście subiektywną

przeciętni Anglicy
co mnie zadziwia i irytuje mocno, ale z drugiej strony wiem z czego się bierze {nie znają zbytnio biedy prawdziwej, głodu, komunizmu/wojen i ich pozostałości, ekonomii państwa jaką reprezentuje Polska chociażby} to małostkowość.
z błahostki robią sprawę życia i śmierci, przeżywają nie warte przeżywania 'problemy', relacje itp itd.
atak serca, bo ktoś nie oddał długopisu, dziecko się przewróciło i zbiło nóżkę [albo i nie- jest całe, bez lamentu], zamiast  'o' napisane jest 'u' i nie wiadomo co zrobić. błagam!
większość leniwa, to znaczy: za leniwa żeby się jakoś fajnie ubrać nietandetnie lub workowato, dbać  po taniości, bo króluje Primark, dbać o siebie żeby nie zajmować całego chodnika, ale też za leniwa żeby sprzątać {wyjście- sprzątaczki lub syf}, gotować{po co skoro jest kfc, mcdonald's i inne fast foody, bo nawet nie restauracje}, rozrywka? - tutejsze puby, jak dla mnie speluny, mecze przed telewizorem, gry siedzone, ach i small talki {gadanie byle by gadać}szczególnie wśród mam wszędzie gdzie to możliwe {figloraje to miejsca bardziej dla rodzicieli niż dzieci uważam, bo główną częścią stanowią stoliki do posadzenia pup tychże chcących mieć spokój i skupić się na gadkach o pierdołach totalnych, które uwielbiają niż część rekreacyjna dla maluchów}, sport - auto na każdy dystans, postawa życiowa  1.pracować tak żeby nikt nie widział, że się nie pracuje
2.nie ma znaczenia jakość, lepsza ilość
uśmiechają się szeroko do wszystkich, ale nie wszyscy szczerze
słodkości na co dzień aż za wiele, choć z grzecznością mniej związana niż z przyzwyczajeniem/tradycją - proszę, proszę bardzo, dziękuję, dziękuję bardzo,przepraszam, przepraszam bardzo, nie ma za co, kochanie, miłego dnia, wieczora, godziny......
coraz bardziej uprzedzeni do innych nacji.

wyższe sfery, czyli posh Anglicy
jakość już się liczy i pokazówka a jak!
najnowsze auta, ubrania od projektantów tylko i wyłącznie, mają hopla na punkcie ogródków przydomowych, więc te robią wrażenie {to się chwali}, golf namiętnie { jeśli się da} uprawiają i jeżdżą konno, uwielbiają psy i wyprawiają z nimi wszelakie cuda.

Hindusi
na poczcie, lekarze w przychodni,obsługa w sklepach funciakach - tylko oni
raczej cisi, przywiązani do swojej kultury jedzeniowo, ubraniowo, religijnie.

Jamajczycy
wyluzowani, że ho ho! nigdzie się nie śpieszą, uśmiechają bez przerwy :) , sypią żarcikami, bezkonfliktowi, do czyściochów nie należą.

Hiszpanie
głośni, 1.000 słów na minutę, uwielbiam ich słuchać.

 Japończycy
mają wyobraźnię - nikt się tak nie ubiera/przebiera jak oni
piękne delikatne i drobne kobiety.

Chińczycy
grzeczni, cisi, bez wyrazu w ubiorze i zachowaniu, uroku osobistego brak. 

Pakistańcy, Turkowie, Irańczycy
bardzo lojalni wobec rodaków {przeciwieństwo Polaków},
otwarci, pomocni, bardzo czyści.

obywatele Mauritiusu
podobni z wyglądu jak i kultury do Hindusów, pracowici.


Ghana, Nigeria, Uganda - Afryka
hm....
leniwi w większości, powolni, głośni, brudasy okropne {higiena osobista żadna i dbanie o środowisko żadne}, konfliktowi [każdy problem spowodowany jest według nich rasizmem), panoszący się wszędzie jak królowie życia,
serce mi pęka jak widzę kilkoro dzieci wyprodukowanych  tylko po to, by rodziciele dostawali większe benefity od państwa, a to na każdym kroku....


z tymi ostatnimi najbardziej mi nie po drodze




środa, 15 kwietnia 2015

inspire me

http://pageblanche11.canalblog.com/

 https://tutudumonde.com/

 http://deliciouslyella.com/

 http://thechicsite.com/2014/05/23/diy-dip-dyed-curtains/

  http://www.wdrzewach.pl/#!/home

http://boho.lu/pl/sklep/bluzy/marlene-bluza/

http://www.nytimes.com/2010/12/30/world/europe/30iht-dutch30.html?pagewanted=all

 http://www.thecreativehome.com/blogs/creative-home-reader

frenchbydesignblog.com

http://lucillemichieli.tumblr.com/tagged/mood-board

http://www.mydomaine.com/

mermagblog.com



wtorek, 14 kwietnia 2015

kiczowy kicz

na każdym kroku
lekko mnie dobija
plastik fantastik w żarciu (bo to jedzeniem dla mnie nie jest),
plastik fantastik na ulicach (czerwone autobusy plastikiem wypełnione i śmierdzące na maksa lub ludzie ubrani od stóp do głów w tandetny poliester),
plastik fantastik w domach - ten omówić bym chciała szczególnie, bo na etapie poszukiwania kolejnego lokum dla mej familii jestem ciężko przerażona co znajduję.


tandeta, brak gustu absolutny podniesiony do kwadratu i przemnożony przez osiemdziesiąt!
i ja wiem, że każdy ma prawo do własnego
i ja rozumiem hinduskie domy z przepychem na bogato [złoto] zdobione z mnóstwem bibelotów
a także gustowny syf wszechobecny jako trend w wystrojach wnętrz niesłabnący
i  inne kulturowe zwyczaje też  i o tym nie piszę.

mnie chodzi o ten totalny kataklizm
czyli, że tapeta w paski obok tapety w kropki a do tego baaardzo starodawne meble w skórze, która już widziała dinozaury prawdopodobnie, bo poprzecierana jest od ich ogromnych zadów, jakieś dywany we wszystkie możliwe fantazje, imitacje najtańsze drewnianych paneli na ścianach {!!!!!!} obok tapet lub płytek w esy floresy
no toż to jak to?!!!!!!!!!

i całe mnóstwo wszystkiego nagromadzone, bez ładu i składu.
na kupke, poupychane po kątach lub wręcz wystawione na pokaz
o ludzie....

nie dość, że większość tych domów sama w sobie odpychająca {domy wiktoriańskie to wyglądające na olbrzymy prostokąty, które w środku oferują wilgoć, stałą ujemną temperaturę otoczenia, wąziutki że jak się ma klaustrofobię to nie wiem czy d przejścia przedpokój ze schodami stromymi jakby 90 stopni wzwyż, na dole przeważnie obszerny salon koniecznie z kominkiem niekoniecznie do użytku z częścią jadalnianą, spora kuchnia z wyjściem na spory ogród, na piętrze wydawać by się mogło, że z 5 sypialni jest ale w rzeczywistości są 3 pokoje, 1 ogromny i 2 małe plus łazienka z toaletą nie za wielka również --- po prostu szał ciał; inny typ to dom stojący w rzędzie z innymi identycznymi, również prostokątny o połowę mniejszy od wiktoriańskiego, z równie małym holem, dwoma izdebkami zamiast dużego salonu, mała kuchnią z wyjściem na mały ogród, na górze największym pomieszczeniem jest łazienka większa od tej w poprzednim domu i z dwoma niewielkimi sypialniami ----jeszcze większy szał ciał; bungalow, czyli niski dom bez piętra jest już lepszy, bo salon to salon a pokoje nie klitki; najfajniejszy dla mnie i najlepszy do zaadaptowania jest szeregowy, który jest miksem poprzednich, mianowicie wąski hol, z którego wchodzi się do kuchni i do salonu/ lub kuchnia jest na końcu salonu z wyjściem na mały ogród, salon jest salonem, w którym umieszczone są schody na piętro, a na nim dwa pokoje niewielkie plus niewielka łazienka}
ogrody......
o zgrozo
ja myślałam, że normalnym obrazkiem ludzi mających dom z ogrodem  jest miejsce na grilla/huśtawkę/ domek na drzewie {jeśli takowe występuje]/ mnóstwo trawy, może nawet skalniaczek jakiś czy grządki na kwiaty, warzywka, a jeśli jeszcze jest się w posiadaniu dzieci no to cały zestaw rozrywkowy: piaskownica, trampolina, jakieś tam królestwo wszelkich swobód....
ale nie nie
rzadkością jest by ujrzeć ogród porośnięty trawą!!!!
ba, rzadkością jest również by dostrzec urodę czegokolwiek co się znajduje na tym terenie, bowiem to jest wysadzone płytami, kamieniami w sposób zupełnie dowolny i bezmyślny i obleśny! z ułamkiem zieleni lub wręcz brakiem całkowitym...
i zapomniałabym jeszcze o miłości tutejszych do szklarni....dobudowują sobie pomieszczenie jakby ogrodowe, ale w domu oszklone całe chyba żeby dojrzewać  jak pomidory....

tak więc mnóstwo ryb w tym stawie, ale żadna warta złowienia...










poniedziałek, 13 kwietnia 2015

foto my






















 





















Hana miała  2 tygodnie wolne od szkoły... z okazji bez okazji to znaczy świąt, których nie obchodziliśmy i zapobieganiu przemęczenia nauczycieli a utrudnianiu życia rodzicom.
Tego jednego nie rozumiem i nienawidzę. Przerwy średnio co dwa miesiące minimum tydzień.
stąd też parkowaliśmy się, jedliśmy na mieście sporo, gościliśmy się to tu to tam wśród mam :)
ledwo żyję, ale co to edukacyjny system obchodzi ;/