- dostęp do świeżych, nie drogich ryb
- tanie bakalie, orzechy całego świata również w dobrych cenach
- duży wybór (mam wrażenie, że w Polsce jest mniej niż połowa asortymentu dostępnego w hipermarketach tutaj, począwszy od artykułów spożywczych, chemię na odzieży i akcesoriach do domu kończąc)
- darmowa edukacja [dosłownie], rodzice zobowiązani są do zakupu mundurka, butów, lunchboxa i to wszystko! Resztę zapewnia szkoła. Takie same zeszyty, ten sam strój - nie ma podziałów na lepszych, bogatszych itp.
- załatwianie spraw urzędowych przez internet, telefon i przez pocztę. Nie muszę jeździć, stać w kolejkach, męczyć siebie i dzieci, tracić pieniędzy na dojazdy. Wszystko odbywa się łatwo, szybko i skutecznie.
- wsparcie państwa - nie chodzi mi tylko o znane wszem i wobec benefity, ale też dużą liczbę organizacji wspierających w różnych sytuacjach życiowych, służących darmową pomocą prawną, psychologiczną, doradczą itp. Dzięki temu myślę, obywatel czuje, że w przeciwieństwie do rodzimego systemu, nie liczą się tu tylko statystyki, ale ważny jest po prostu człowiek.
- działalność charytatywna - na każdym kroku zbieranie funduszy na przeróżne szczytne cele. Popularne charity, sklepy ze wszystkim w przystępnych cenach, w których pracują wolontariusze a dochody zasilają konkretne inicjatywy. Festyny szkolne, imprezy miejskie przeznaczające część dochodu na pożytek fundacji. Jestem całą sobą za!!! Uwielbiam ten społeczny aspekt codziennego życia.
- mnóstwo sposobów na oszczędzanie: promocje w sklepach, wyprzedaże z prawdziwego zdarzenia, systemy oparte na zwrocie pewnych sum po zakupie konkretnego produktu, programy lojalnościowe itp. itd.
- mentalność ludzi - jednych powierzchowna innych prawdziwa. Chodzi mi o spontaniczne zaczepienie pani, której spodobała się moja torebka albo rozmowa z kasjerką o planach na weekend, uśmiech na twarzy i radość w oczach, 'sorry' i 'thank you' na każdym kroku.
- kultura jazdy - żadnych wyzwisk, klaksonów co chwilę, przepuszczanie pieszych z własnej woli.. oczywiście standard dróg również odbiega znacznie od polskich realiów
- wolność w ubiorze, zachowaniu. brak oczu na sobie i szeptów za plecami. Każdy robi co chce, nawet do banku można iść w piżamie i nikt nie będzie zdziwiony.
- stan pociągów, o innych środkach transportu nie będę pisać, bo w tym przypadku widać różnice najlepiej. Jechaliśmy do centrum pierwszy raz autobusem, metrem i pociągiem. Ten ostatni zaintrygował Hanulę najbardziej. Szybko migające widoki, cisza no i super nowoczesna toaleta, przypominająca kapsułe z filmów science fiction, w której pachniało czystością, mało tego z mydłem, ciepłą wodą oraz suszarką do rąk. Moja dziewczynka nie zna uroków :) jazdy PKP, ale korzystała z innych miejskich toalet, więc dostrzegła zasadnicze różnice.
Troszkę się rozpisałam hehe wobec tego o tym co mi się nie podoba napiszę innym razem.
bye for now
♡♥♡
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz