czwartek, 20 lutego 2014

fashion eko victim

Nie jestem mega znawczynią mody ani fashion victim (chociaż. .. jakbym miała mnóstwo pieniędzy to  - mimo mojego stosunku do bezmyślnego konsumcjonizmu - może bym była,  bo pokusa jest i żądza nowej pary kolczyków, bluzki, torebki nieustannie hehe). Nie podążam ślepo za trendami a etap chorowania na jakąś rzecz mam już za sobą [tak myślę].  Stałam się  za to specjalistką jeśli chodzi o wyprzedaże czy o polowanie na perełki w second handach. Lubię wyszukiwać fajne cosie i cieszyć się, że nabyłam je w dobrej cenie. Prawda jest też taka, że przez ostatnie lata mało miałam okazji do nabywania nowych części garderoby, tak więc minimalizm w duchu ekologii na całego. Wręcz asceza. Wizerunek MrM jest uzależniony najczęściej od osobistej stylistki czyli mnie.
Z wiekiem nabieram coraz większej świadomości, np. że nie ilość a jakość ma znaczenie, że ważna jest dla mnie etyka i proekologiczne działania firmy, oryginalność produktu, co więcej wspieranie ludzi kreatywnych i, odważnych, niszowych. Dzieła rąk pracujących z pasją,  radością i swobodą są cenniejsze niż rąk spracowanych, wykorzystywanych, obolałych biednych ludzi... odkąd dawien dawna mam pragnienie by przywrócić do łask zawód krawcowej co to każdy mój ideał wymyślony by tworzyła. O tak. I jeszcze szewca prywatnego.
Do tej pory wszystkie ubrania i akcesoria dla mojej  Hanuli dostawałam po innych dzieciach - super, bo ekologicznie i oszczędnie  lub w formie prezentu♥. Do 3 Jej roku życia miałam ubrań wystarczająco nie dla jednej dziewczynki a przynajmniej dwóch.  Ba! Ubrania te krążą dalej po kolejnych mamach i ich gwiazdach. :) Dopiero teraz zacznę kompletować szafę Hancyną od podstaw, sama. Cieszę się,  bo będę mogła wybierać,  przebierać wg własnego gustu i preferencji modelki, bo 1. chciałabym traktować Ją jako istotę mającą prawo wyboru( rzecz jasna ograniczonego, ale na pewno nie jak manekina) tym samym uczyć tej sztuki a 2. sama córka moja osobista lubi mieć coś do powiedzenia. Charakterek mamusi...
Najistotniejsze są dla mnie: wygoda, dobra jakość no i cieszenie oka. Nigdy nie przywiązywałam wagi do metek. Ubranie mówi do mnie samo, jak mi się nie podoba to mogłoby być od Gucciego za darmo a bym nie chciała. Postanowiłam kierować się  zdrowym rozsądkiem przede wszystkim. Troszkę zaspokojenia próżności i strojenia panny Hanny ale  nie bez rzeczy uniwersalnych  żeby brat później skorzystał. Żadnych infantylności, hello kitty i innych tego typu popularności tym bardziej,  że w mojej opinii ubrania powinny pasować do osobowości, podkreślać ją.  Stawiam na delikatny materiał i nietuzinkowość. Moimi faworytami są wytwory domowych artystów znalezione głównie na Facebooku, blogach oraz hiszpańskie marki, które opiszę innym razem.
Z sieciówek topem topów jest Next na Wyspach popularny. Ma bardzo dobrej jakości ubrania. Zara - w Polsce cenowo wyższa półka, tu czy w Hiszpanii ceny przystępne.  Dobre materiały jak i walory estetyczne asortymentu jak najbardziej plusują, ale martwią mnie morale tej marki. Haniebne warunki pracy ludzi...a ostatnio odkryte niebezpieczne dla zdrowia składowe ubrań...dodatkowo stosunek zarządzających do wykrytych skandali [nie wiem czy bojkot Greenpeace tu pomoże, mimo to petycję podpisałam] skutecznie mnie od tej marki odciągają. Nie jedyny to przypadek, ponieważ na czarnej liście znajduje się  np. H&M i na pewno większość z istniejących dużych marek. :((( Podziękuję.  Na szczęście oprócz ww jest w czym wybierać i żalu nie ma.

Jeśli chodzi o Olentego Juliana, część ubrań odziedziczył po siostrze starszej swej, trochę dostaliśmy po innych chłopcach. Ma się rozumieć jeszcze inne to prezenty ♥ i dosłownie kilka jest wynikiem mojego szaleństwa w ciuszkarniach. Coś tam gdzieś tam dojdzie... :》ale bez przesady



♡♥♡












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz