- deszcz, deszcz, deszcz aha i jeszcze... deszcz
- śmieci wszędzie, porozrzucane na ulicy, przy domach, sklepach a co gorsze mnóstwo jedzenia - okropność i marnotrawstwo!
- foliówki również wszędzie, do wszystkiego i w nieograniczonej ilości (taka ciekawostka, praktyką jest tu używanie papieru do recyclingu a przy tym te ekologiczne wcale torebki) :(((
- powszechny konsumpcjonizm - zdecydowanie wszystkiego za dużo, za często...
- poziom edukacji w szkołach...naprawdę słaby
- poziom opieki zdrowotnej (przynajmniej tej podstawowej, bo z tą miałam do czynienia)
- ogrom taniego, śmieciowego jedzenia i jego popularność (zadziwia mnie i przeraża z jaką bezmyślnością karmi się tu chipsami oraz poi coca colą nawet najmłodsze dzieci)
- stan mieszkań - większość zimna, bo budynki nie ocieplane, z wilgocią i niestety wszechobecnym grzybem
- stan mieszkań ze względu na zaniedbanie, brak w mojej opinii chęci urządzenia własnej przestrzeni estetycznej i cieszącej oko lub z drugiej strony brak gustu - 'składniki różności'
- fachowcy ...ta...
- lenistwo, wygodnictwo Brytyjczyków
- brak śniegu w okresie świąt
- brak piaskownicy na placu zabaw.. tak dziwnie bez niej
- czerwoni listonosze z plastikową torbą, niebieskie pielęgniarki... może za bardzo jestem przyzwyczajona do polskiej kolorystyki
piątek, 14 lutego 2014
hi UK & bye PL cz.2
Dziś piszę to co mi się tutaj nie podoba:
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
A liczyłam dziś na wpis o miłości do Twojego własnego Masterchefa ;p Ale ten też może być :)
OdpowiedzUsuń