piątek, 14 lutego 2014

hi UK & bye PL cz.2

Dziś piszę to co mi się tutaj nie podoba:

  • deszcz, deszcz, deszcz aha i jeszcze... deszcz
  • śmieci wszędzie,  porozrzucane na ulicy, przy domach, sklepach a co gorsze mnóstwo jedzenia - okropność i marnotrawstwo!
  • foliówki również wszędzie,  do wszystkiego i w nieograniczonej ilości (taka ciekawostka, praktyką jest tu używanie papieru do recyclingu a przy tym te ekologiczne wcale torebki)   :(((
  • powszechny konsumpcjonizm -  zdecydowanie wszystkiego za dużo,  za często...
  • poziom edukacji w szkołach...naprawdę słaby
  • poziom opieki zdrowotnej (przynajmniej tej podstawowej, bo z tą miałam do czynienia)
  • ogrom taniego, śmieciowego jedzenia i jego popularność (zadziwia mnie i przeraża z jaką bezmyślnością karmi się tu chipsami oraz poi coca colą nawet najmłodsze dzieci)
  • stan mieszkań - większość zimna, bo budynki nie ocieplane, z wilgocią i niestety wszechobecnym grzybem
  • stan mieszkań ze względu na zaniedbanie, brak w mojej opinii chęci urządzenia własnej przestrzeni estetycznej i cieszącej oko lub z drugiej strony brak gustu - 'składniki różności'
  • fachowcy ...ta...
  • lenistwo, wygodnictwo Brytyjczyków
  • brak śniegu w okresie świąt
  • brak piaskownicy na placu zabaw.. tak dziwnie bez niej
  • czerwoni listonosze z plastikową torbą, niebieskie pielęgniarki... może za bardzo jestem przyzwyczajona do polskiej kolorystyki
♡♥♡

1 komentarz:

  1. A liczyłam dziś na wpis o miłości do Twojego własnego Masterchefa ;p Ale ten też może być :)

    OdpowiedzUsuń