Olinek okupował karuzele a Hanca wszystko po kolei...
zgadnijcie co podobało się mojej diablicy najbardziej :)
później coś dla mamy, czyli hiszpańska restauracja: tapas, pyszne krewetki, jagnięcina z grilla i w końcu zaspokojona ciekawość jak smakują ostrygi
! Muy buena noche!
Dzień drugi - wycieczka do Carshalton (część Sutton - czyli tam gdzie nam się baaaardzo podobuje) i kolejne atrakcje.
Obiadokolacja w Pizzy Express ♥ tak sentymentalnie
Hani spodobało się w restauracjach, bo podsumowała "musimy częściej chodzić gdzieś jeść a nie tylko w tym domu"
!viva la vida like this!
♡♥♡











































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz