środa, 19 marca 2014

iluzja

Przeczytałam gdzieś kiedyś, że często towarzyszy nam rodzicom iluzja dziecka mniejszego niż jest w rzeczywistości.  To znaczy, że w naszych oczach dziecię jest nadal istotą nieporadną i wymaga obnoszenia się jak z jajkiem,  kiedy tak naprawdę "dzidzia" tego nie potrzebuje - ba! czasem nawet przez takie działanie jej rozwój jest hamowany.
------------------------------

dwa przykłady.
Zebranie rodziców dzieci idących pierwszy raz do przedszkola. Siedzimy z Mój Ci Onem i słuchamy.  Epitety 'maleństwo' , 'maluch', ' dzieciaczek'.  No ok. Po czym ' prosimy Państwa abyście przygotowywali już dzieci do samodzielnego ubierania,toalety i jedzenia. Przede wszystkim niech dzieci jedzą pokarmy stałe nie papki.'  Czy ja dobrze słyszałam?! To mowa o 3latkach? Szok!!!



UK
3 i 4latki jeżdżące w wózkach ze smokami, pijące z nie kapków. Jakieś smycze, cudawianki...
Za każdym razem gdy Hanek wchodzi po schodach każdy zwraca mi uwagę żeby złapać Ją za rękę,  bo się przewróci.  Kierowcy uśmiechają się zdziwieni,  że odbija sama bilet. Dorośli zwracają się do Niej jak do niemowlaka, obchodzą jak z jajkiem. Bez przesady.  3latek rozumie i umie bardzo wiele. Teraz zaczyna właśnie tym bardziej być niezależnym,  móc wyrażać swoje zdanie, o coś zapytać.


Czy to świat oszalał, że matki wygodne/ durne/ przewrażliwione ukaleczniają dzieci uzależniając od stałej asysty swojej i gadżetów, których już nie potrzebują czy to ja mam dziwny ogląd na to zjawisko. A może traktuję Hannę mą za dorosło?

tak dawno nie jeździ już wózku....brudzi, przewraca i je sama odkąd  przestała być leżącą laleczką....sama się do tego garnęła jak każde zdrowe ciekawe świata dziecko. Jak inaczej ma się uczyć jak nie przez samodzielne próbowanie.
Nie zabranialiśmy Jej nosić talerzy do stołu, się myć,smarować masłem chleb, zmywać tak jakby naczynia itp itd. Sama chce niech próbuje a ja jestem obok.

A może to my za szybko zaczęliśmy Ją traktować jak małego człowieka.... Wymagać, pozwalać,  nie panikować,  nie być na każde zawołanie...
tylko, że to nie zaplanowane jest. Tacy po prostu jesteśmy i tak Ją kształtujemy. Czy dobrze? To się okaże.. na pewno nie chciałabym żeby moje dziecko było zachuchane, zagłaskane, pierdołowate, wycofane, niepewne.
Z moich obserwacji wynika, że w naszym domu to nie grozi.
U nas wszystko zmierza w zupełnie innym kierunku. Hanica charakterek ma, o swoje walczyć umie na różne sposoby, jest głośna, energiczna, pyskata się zrobiła, odwagi i śmiałości też Jej nie brak. Twarda sztuka. Syn mój choć emocjonalnie wrażliwszy, mając taką siostrę starszą raczej ciapą nieporadną raczej nie zostanie.
----------------------
W mojej pamięci pozostaną na zawsze Jej duże mądre oczka, ciepłe spojrzenie pełne zrozumienia i ciepła dłoń na poliku, mocny buzial na dzień dobry i do widzenia zarazem gdy przyszła do szpitala wytęskniona za mamą,  na chwilę  Ją zobaczyć, której nie widziała kilka dni po tym jak paredziesiąt dni wcześniej na świecie pojawił się Jej brat zmieniając wszystko co dotychczas znała. To był taki trudny czas a ona taka dzielna i mała ale duża. Nadal wzrusza mnie to wspomnienie.
------------------------------

W moich oczach Hanusia jest dużą małą dziewczynką,  która  bardzo dużo potrafi i dzięki temu umie o siebie zadbać. O siebie i o brata czasem też.  Mam poczucie, że nie potrzebuje mnie już na każdym kroku a często nawet to ja potrzebuję Jej.
♡♥♡



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz