piątek, 14 marca 2014

religia

Hance naszło ostatnio na ciężkiej wagi pytania. Jedno z nich 'a co jak jest się chorym na śmierć?' ' co potem?'  sprawiło,  że 1. długo nie wiedziałam co odpowiedzieć 2. muszę przygotować się na więcej takich 3. zaczęłam zastanawiać się nad kwestią wiary, naszym stosunku do kościoła oraz sposobach na wprowadzanie ciekawskiej Hanicy  głębiej w tą tematykę.


Trudne to zadanie. Tłumaczyć komuś zwłaszcza dziecku zagadnienia nie do końca rozumiane czy wątpliwe dla mnie samej.
Problem zdefiniowania własnej tożsamości pojawił się też ostatnio ze względu na wybór szkoły. W Anglii, w której dobra edukacja zaczyna się dopiero na studiach, dobrą renomą cieszą się przede wszystkim szkoły katolickie.
Tam są podtrzymywane wieloletnie tradycje, wysokie standardy i dyscyplina ( nie chodzi o kary cielesne, ale np. za nieodpowiednie zachowanie dziecka odpowiadają rodzice oraz konsekwencje niezgodnych z normami postaw albo kosztują albo trzeba się mocno tłumaczyć,  szybko można z takiej szkoły zostać usuniętym). Codziennie odbywają się msze.
Żeby dostać się do owej placówki trzeba po prostu być aktywnym, przestrzegającym zasad wiary katolikiem. Dotyczy to sakramentów (chrzest dziecka, ślub rodziców to podstawa) oraz uczestniczenia w mszach niedzielnych a także wszystkich obrządkach rzecz jasna. Nie wystarczy jednak słowne zapewnienie, że oto ja tak chodzę co niedzielę ochoczo do kościoła a dodatkowo modlę się w domu, poszczę itp. To wszystko musi mieć poświadczenie odpowiedniego nadzorcy tj. proboszcza parafii. Tak więc słyszę o wielu rodzinach, które 'poświęcają się' żeby zapewnić dzieciom miejsce w dobrej szkole. Tak naprawdę są bierni lub wcale nie wierzą.  Taka sytuacyjna hipokryzja.
Po pierwsze/ primo ja nie chcę udawać.
Po drugie/ secundo też byłam hipokrytką a nie chcę nią być już [jeszcze tylko chrzest syna mego - akurat ten element wiary jest powielany w różnych odmianach więc jakby ma znaczenie niezależnie od wyznania jeśli wierzy się w Boga ogólnie]
Po trzecie/ tercero szukam i zgłębiam swoją wiedzę, bo wiarę w Boga a sposób jej wyznawania można interpretować różnie.

I tak, moje dziecko ma prawie 4 lata a nic nie wie tak naprawdę o Bogu. Chcę Jej dlatego zacząć mówić o nim, ale chciałabym to robić bardzo ogólnie póki co. Mam na myśli opowiadanie o różnych religiach i jak to jest na świecie, w różnych kulturach, podstawowe, uniwersalne informacje. Nie ma mowy o narzucaniu Jej konkretnych zasad, bo tak trzeba albo jeszcze gorzej - moje znienawidzone ' co ludzie powiedzą'.
Jestem na etapie szukania odpowiednich książek.


Notabene będziemy odkrywały to wszystko razem, tylko każda na innym poziomie zrozumienia. Tym bardziej się cieszę. :)  Jestem akurat w takim momencie życia,  że chcę drogą własną, prowadzona ciekawością i prawdziwą chęcią/potrzebą dokonać wyboru mojej wiary czy nie wiary.


Szkoda, że w żadnym odcinku Peppy nie ma takiego wątku,...było by mi prościej wystartować. :)


I jeszcze apropo napiszę, że korzystam z  okazji posiadania wspaniałego sąsiada muzułmanina i rozmawiamy dużo o islamie.
Wielu ciekawych rzeczy się dowiaduję, moje zainteresowanie wciąż  rośnie a Sayid jest rewelacyjnym mówcą. :)
Śmiejemy się,  że mnie 'przekabaci' na 'swoją stronę'. Może. ...
♡♥♡




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz