piątek, 7 marca 2014

moi ludzie

Gdyby nie algierska zupa Sayida, którą nas wczoraj poczęstował...
pychotka ♥

To są moi ludzie. Sami mieli ciężko na początku, więc pomagają jak tylko mogą nam. Im nie miał kto, ale nie mają pretensji do całego świata i  umieją być otwarci i życzliwi dla innych. [Marcin i Justyna]

--------------------------------------


Z Angelą kontakt urwał mi się dawno temu a jest to jedna z nielicznych osóbek z lat młodzieńczych mych. Dzięki facebookowi odzyskałyśmy się.  :)
Głupio było zadzwonić drugi raz dopiero i zacząć gadać o pieniądzach... bo to była nasza zgryzota numer 1. Żadnego problemu...♥


Monia. Wariatka jak ja. Oj szalałyśmy...ekipa z Wallingford. Wróciłam do Polski. Kontakt był fb. Z czasem coraz rzadszy, ale byłyśmy na bieżąco co się dzieje u każdej dzięki zdjęciom i wpisom.  Po długiej przerwie się zebrałam w sobie i napisałam.  Do wszystkich pisałam.  Jedyna Monia miała czas żeby odpisać,  żeby zapytać co u mnie. .. no cóż.  Później wiedziała, że przyjeżdżam znów. Dodzwoniłam  się dopiero wczoraj.  I też poprosiłam o drobną pożyczkę mimo, że głupio tak i odwlekałam jak mogłam. Co mi powiedziała, że nie ma problemu. I jak to ona od razu zaprosiła do siebie na weekend cały, bo spać jest gdzie... Ciężarówa na ostatniej prostej...ah..serce rośnie ♥


To są moi ludzie - tacy zostali też tam... Możemy się nie widzieć rok, 3lata albo i 6 a to zawsze Ci sami MOI LUDZIE.
Jest ich nie dużo i tak wolę.  Ile było tych Bliskich  co przewartościowali swoje życie i nie znalazło się już miejsce w nim dla mnie..
CI są zawsze. A ja dla nich.♥♥♥
Amen.

♡♥♡

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz