Dla mnie celebrowanie to znaczy zgromadzenie ludzi, których kocham, lubię, szanuję by dzielić chwile wyjątkowe. Wyjątkowo ulotne.
W tamtym roku nie było najbliższych sercu memu.
Tort Majkelowi nie wyszedł mimo ogromnych starań i prób dwóch. Musiał być na prędce kupiony gotowiec.
Radości wielkiej nie było.
Bo to były pierwsze Jego urodziny. Pierwszy i ostatni w życiu raz. I wszystko powinno być idealne.
On nie będzie pamiętał oczywiście, ale My tak.
I Hani mej urodziny pierwsze były inne, lepsze.
Trudno.
Dlatego w tym roku musiały być i muszą być wspaniałe.
Byli prawie wszyscy nasi najbliżsi tu ludzie. Dziękujemy kochani ♥
Był tort pyszny - udany.
I Miś mój ekscytujący się każdą sekundą, prócz tych w których spał.
Oto jak było w skrócie i nie wyraźnie, bo nie dało się uchwycić pozy statycznej jubilata.
Tak było rok temu.
Zdjęć było więcej, niestety przepadły w elektronice bezpowrotnie.
Pierwszy prezent Syna mojego - kopara.
W tym roku też jest :)
------------------------
Jestem ekstremalnie people person i nic na to nie poradzę! Bez ludzi nie mogę nic.
Teraz czekam na spotkanie ze wszystkimi moimi w rodzinnym mieście.
Oczywiście tęskniąc za tymi i do tych, którzy tu pozostają.
♡♥♡





















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz