środa, 13 sierpnia 2014

foto my





















Dziecię me starsze brudzi się nieprzeciętnie. Czasem tuż po założeniu czegokolwiek już zdejmuje, bo ketchup spadł, sok się wylał, tłuste ręce nagminnie się wyciera i takie tam wszystko inne też. Tu moja malarka, przed którą żadna część garderoby tudzież ciała się nie uchowa.

Świetna wakacyjna akcja związana z czytaniem książek.  My czytamy nie tylko latem, ale to zdobywanie naklejek za każdą przeczytaną książkę a w końcu dyplomu i złotego medalu (niestety to nie czekoladka pozorująca medal jak spodziewała się moja czytelniczka) zmotywowało nas jeszcze bardziej.
Abel & Cole - nasza pierwsza, ale nie ostatnia eko- paczka. Mają wszystko najbardziej naturalne z naturalnych. Bez chemii, braku morali, za to z recyclingiem i rewelacyjnymi inicjatywami!!!

Paczka dzieci polskich naszych :) plus najlepszy pies w okolicy znoszący niekończące się objawy miłości dzieci, zwłaszcza okrzyków zachwytu czy wkładania palców w różne otwory przez syna mego jedynego.

A oto mała Ella z mamą Magdą - Łodzianką :)
Jest jeszcze Tymuś, ale z racji łagodnego usposobienia w pełni dominuje nad nim Hanna, tak więc co Ona mówi tak się dzieje. Zdjęcia zrobić się nie dało.

Wczoraj nas odwiedzili i zdjęcie Tymonka proszę bardzo.  Ciocia - czytacz jak w fabryce jedną książkę po drugiej :)

Dziś nowy plac zabaw odkryty i odwiedzony dzięki cioci Magdzie. To jest prawdziwy raj! Oleander okupował huśtawkę prawie non stop a Hanula miała piaskownicę. Dziecka nie było.

♡♥♡

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz