poniedziałek, 31 sierpnia 2015

foto my






No więc tak:
pogoda tego lata okropna, najokropniejsza. Deszcz, ulewy, wichury na okrągło. Toteż wakacje można podsumowac spędziliśmy w domu przed telewizorem.
Tydzień przed rozpoczęciem szkoły Hania złapała chicken pox czyli ospę wietrzną, na którą polowaliśmy bezskutecznie w ciągu poprzedniego roku, gdyż w klasie dzieci ją miały jedno po drugim. Tu ni z tego ni z owego tadam! na szczęście córkę mą tylko wysypało, więc szaleje jak szalała. Dziś odkryłam krostki u Julinka. Przynajmniej będzie z głowy za jednym zamachem.

Wczoraj zakończyłam pracę z moimi dziadkami. W nowej pracy jestem specjalistą ds sprzedaży i kontaktu z klientami.

Syn mój tęskniący nieustannie - przez ostatni miesiąc pracowałam nie 2 a 4 dni płakał jak wychodziłam i wymuszał na mnie kładzenie się z nim spać jak tylko przychodziłam. Pozycje ustala On sam, przeważnie wyglądają tak jak na zamieszczonym zdjęciu. (Lub jeszcze kłaść się brzuchem na mojej twarzy a nie lubi jak choćby przekręcam głowę, z powodu braku czucia w szyi)
Tak, rano jestem jak nowonarodzona!

Zaraz nowy rok szkolny i może nowy ro przedszkolny!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz