poniedziałek, 23 czerwca 2014

foto my








 
























W sobotę tradycyjnie już zajęcia w bibliotece a po nich plac zabaw. Wielka szkoda, że rozładował się telefon, bo uwieczniłabym pierwsze takie spotkanie na nim nas Polaków  Kasia, Asia, Emilia, ja ale i Zbyszek oraz Mój Ci On) znajomych sobie wraz z dzieciakami. Szaleństw moc oraz tysiące słów polskich wypowiadanych w minutę ;). Nie wszystkich, ale większości. Uświadomiłam sobie jak fajnie, że w to miejsce konkretne trafiliśmy i jak fajnych rodaków poznaliśmy ♥. Bo do szczęścia potrzebni są ludzie...
Moje dzieci okazują sobie miłość coraz chętniej, częściej i piękniej.  Hania upewnia się o miłości brata swego do niej każdego dnia kilkukrotnie,  nosi ( Ona -15 kg żywej wagi, On - 12) , całuje a także karmi jak ma akurat na to ochotę. 
Alchemik ♡
Majlek i jego noga od... owcy.
Niedzielny dzień na świeżym powietrzu. 
A w drodze powrotnej domek z bajki! "W moim magicznym domu..." 
♡♥♡


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz