W sobotę tradycyjnie już zajęcia w bibliotece a po nich plac zabaw. Wielka szkoda, że rozładował się telefon, bo uwieczniłabym pierwsze takie spotkanie na nim nas Polaków Kasia, Asia, Emilia, ja ale i Zbyszek oraz Mój Ci On) znajomych sobie wraz z dzieciakami. Szaleństw moc oraz tysiące słów polskich wypowiadanych w minutę ;). Nie wszystkich, ale większości. Uświadomiłam sobie jak fajnie, że w to miejsce konkretne trafiliśmy i jak fajnych rodaków poznaliśmy ♥. Bo do szczęścia potrzebni są ludzie...
Moje dzieci okazują sobie miłość coraz chętniej, częściej i piękniej. Hania upewnia się o miłości brata swego do niej każdego dnia kilkukrotnie, nosi ( Ona -15 kg żywej wagi, On - 12) , całuje a także karmi jak ma akurat na to ochotę.
Alchemik ♡
Majlek i jego noga od... owcy.
Niedzielny dzień na świeżym powietrzu.
A w drodze powrotnej domek z bajki! "W moim magicznym domu..."
♡♥♡


























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz