Nie zgadzam sie na głupotę i brak myślenia. Po prostu nie!
Każdy ma swoje życie i powinien zarządzać nim Tylko i wyłącznie. Wara od mojego! Wara od tego jak wygląda i wara od tego jak wychowuję swoje dzieci!
Nie muszę sie tłumaczyć z własnych wyborów i nie będę jeśli nie chcę. Robię co uważam za stosowne. Zyje po swojemu bo tak che. Takze jako matka, bo mam do tego 100% prawo.
Moje dzieci moja sprawa.
Każdy inny człowiek może pomagać jeśli ma taką ochotę, ALE w granicach, które JA ustalam.
Jest znacząca różnica między sugestią a oceną, między pomocą a wtrącaniem się czy próbą przeforsowania swojego.
Nie szanuję ludzi, którzy mnie nie szanują.
Zapytaj o moje zdanie! Licz sie z moją opinią! I tak pół życia dusiłam siebie w sobie, rezygnowałam ze swoich zasad by nie toczyć kłótni, rozmów bezsensownych nieustannie z ludźmi trzecimi o to co najważniejsze, uwaga! trudne słowo - autonomię, moje prawo do samostanowienia.
Przez wiele lat, w dodatku w czasie gdy byłam na to najbardziej podatna, byłam tłamszona, niszczona, upokarzana, ignorowana, krytykowana przez ludzi obcych, ale i co najtragiczniejsze przez tych z kręgu najbliższego i teraz w końcu juz dość.
Ja wybaczam dla siebie by cieszyć sie życiem i odciąć od traumatycznej przeszłości, ale NIE ZAPOMNĘ nigdy nikomu. Ani rodzinie ani obcym.
Kazdego krzywdzacego slowa. Kazdej niesprawiedliwosci.
W kwestii dzieci każdy ma szansę sprawdzić się lub nie w roli rodzica tylko raz! w stosunku do SWOICH dzieci. Do innych dzieci proszę ładnie się nie wpieprzać. Taka to przywara ludzi nie najmądrzejszych by pouczać, krytykować innych a samemu stać w miejscu z klapkami na oczach, swojego nie widząc nic.
Nikt nie jest perfekcyjny, bo też nie może być, ale za to każdy ma prawo do popełniania SWOICH BŁĘDÓW.
W Anglii nie jest super hipper że ah i oh. Jednakże jakby nie było i tak wolę żyć tu z daleka od wszystkich tych ludzi.
Nikt nie będzie już mi dyktował co mam robić i jak, ani mnie obrażał, ani krzywdził bez chwili zastanowienia co mówi i robi. Już nigdy nikt!!!
Na koniec anegdota w odniesieniu do tematu.
Wspaniały człowiek, do tego ojciec oddany całe życie swoim dzieciom w najpiękniejszy i najmądrejszy sposób jaki tylko może być. Doceniany przez obecnie dorosłe córki jako idealny rodzic! (kto może taką oceną swych dzieci się pochwalić - chętnie poznam, bo to wyjątek, który jak niedźwiedzie polarne musi być pod ochroną) Każdej historii z nim w roli głównej, których jedna z córek opowiada mi co spotkanie masę, słucham z zachwytem i zazdrością. Przy spotkaniu na żywo komplementuję więc Pana Waldka porównując Go z całą odpowiedzialnością za własne słowa do Janusza Korczaka.
Na co pan Pawlak odpowiada: "tak źle życzysz? przecież On nie żyje".
Dziękuję za uwagę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz