wtorek, 8 grudnia 2015

3

Mój najdroższy syn z dniem dzisiejszym nie jest już maluszkiem.
A szkoda, bo choć nadal tuli i całuje to zaraz już przestanie...
wrażliwiec, psotnik, krzykacz, nerwus, manipulator, słodziak, śmieszek, zaczepa, spryciarz, dobra dusza, płaczek,
piękny chłopczyk mój!!!
uwielbiam patrzeć jak zachwyca się wszystkim dookoła, jak z nosem w szybie jedzie całą drogę autobusem, jak pokazuje po raz setny samolot na niebie albo wiewiorkę na drzewie,
jak żegna Hanię przed szkołą i wita gdy Ją odbieramy - przutula i całuje, podskakuje i z przejęcia krzyczy, na twarzy uśmiech od ucha do ucha i te oczka jak świetliki.
Kocham to Jego "pytul" i "ciucia mama", "mniami", "joki" i jak mnie głaszcze po ręce gdy się pytulamy i  jak przewraca oczami udajac niewiniątko.
oby uśmiech z Twoich ust i oczu nie schodził,
obyś Zawsze ekscytował się światem nawet przesadnie jak to robisz teraz,
żebyś umiał tak zaskakiwać
i oby Twój niepowtarzalny urok nigdy nie minął,
żebyś wyrósł już z zanoszenia i dał odetchnąć spokojnie matczynemu sercu.









----------------------------
smutno mi przeokropnie, bo właśnie zdaję sobie kolejny raz sprawę jak ważne są chwile, najpiękniejsze momenty, które zdarzają się nieustannie, ale trwają sekundy
i gdy najmłodsze dziecko nie jest już dzidzią coś definitywnie się kończy - pewien etap zamykamy bezpowrotnie. i jedno i drugie wkrótce będzie szło w świat daleki.........mniej potrzebowało Nas.
a ja nie jestem na to gotowa i nigdy nie będę do końca.
dopada mnie własne przemijanie czy też nieuchronność dzielenia się Nimi ze światem?
już Ich nie schowam,
już Ich nie zatrzymam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz