sobota, 26 września 2015

i tak się zdarza





Pożar u naszych sąsiadów niestety miał miejsce. U sąsiadów, dzięki którym my mogliśmy zacząć nowy etap w życiu i zamieszkać w Londynie. Choć nie utrzymujemy już ze sobą kontaktu bardzo przykro nam, bo niestety najedli się ogromnego strachu i stracili dużo. Szczęście w nieszczęściu, że są cali i zdrowi - jak i wszyscy inni mieszkańcy naszego budynku (nas nie było w tym czasie w domu), ważne dokumenty i droższe sprzęty ocalały oraz dookoła dobrzy ludzie, którzy pomagali jak mogli. W takiej chwili najbardziej widać co w życiu ma znaczenie a co żadnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz