czwartek, 9 kwietnia 2015

nuda? gdzie tam...

Z moimi bandytami nie sposób jej doświadczyć!!!!
Mali chuligani potrzebują wrażeń non stop. Dosłownie.
Jeśli ja im nie zapewnię rozrywki to sami wykreują mniej lub bardziej ekstremalne doznania.
skakanie z łóżka - ba!
wylanie całej wody z wanny na podłogę - prościzna
5 minut w autobusie bez krzyku - za długo
10 minut spaceru dla Hanny - nie do przejścia
wyrzucanie przez okno czego popadnie - ubaw po pachy
ciągnięcie za włosy, bicie, kopanie, wrzaski  - codzienność

Biedna Vania, która z nami w tym wszystkim :/ a także sąsiedzi.  Naprawdę szczerze im wszystkim współczuję i nie dziwię, że większość nawet się ze mną już nie wita. Domyślam się także co o mnie myślą z racji nie wyczerpywalnego darcia mojego - nadmienię że od wczesnego rana do późnego wieczora czyli wtedy kiedy ludzie chcą mieć zwyczajnie spokój.



ile bym nie nawymyślała, wszystko dobre na pare minut
czego bym nie kupiła, prędzej czy później zniszczone
ubrania, poplamione/ podarte
papier toaletowy czy jajka, systematycznie marnowane

powiecie "każde dziecko takie"
Ale NIE! Nie każde.
bo znam obecnie okolicę, można rzec dzielnice mniej lub bardziej, przebywam z dziećmi, obserwuję je i znam czworo podobnych do moich kiddosów co w skali ogromu osób dzieciatych umiejscawia nas w randze wyjątku, w żadnym wypadku reguły. Szlag mnie trafia gdy mamy użalają się nad sobą gdy ich pociechy nawet w połowie nie dorównują moim!
Moje dzieci każdy zna. Z  hałasu i chaosu jakie robią.

--------------------------------------
 life is for living

tak....żyć się chce
otwierając oko i wiedząc co dziś się będzie działo
sprzątając w kółko
mając jedynie dwie ręce i jedną głowę przeciwko dwojgu urwisom
przyjemności? każda najmniejsza sprowadzana do stanu "ja już nie chcę, proszę mnie stąd zabrać"
radosne i spokojne chwile rodzinne - trwają tyle co bańka mydlana
po co się starać?
po co chcieć  mieć coś ładnego lub coś ładnego im podarować?
nawet wieczór na luzie przy butelce wina zamienia się w koszmar porankiem, bo dzieci gotowe na podbój świata już w akcji
spotkania towarzyskie  polegające na wymianie niedokańczanych myśli
marzenia do spełnienia? z nimi wykluczone!
co byśmy nie planowali od razu wiadomo jak będzie
i stale za mało uwagi, zabawy, krzyku


czy oni kiedyś docenią?
czy będzie łatwiej?
ile damy radę dłużej?
kiedy będzie znowu czas na bycie po prostu Marleną? nie sprzątaczką, opiekunką  i w ogóle 40 w 1 ?!!!
co ze mną, moimi ambicjami, planami, zainteresowaniami?
czasem mam wrażenie, że przepadły bezpowrotnie....

----------------------------------------
a to na moje dobicie
dziękuję, pójdę popłakać sobie w poduszkę
https://www.youtube.com/watch?v=uOHDkIxyu2A

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz