poniedziałek, 28 lipca 2014

postfamilianizm - czyli co z człowiekami będzie

Chyba jestem przerażona.
Czytam kolejny artykuł o wynikach badań i prognozach na przyszłość.
Biedne moje dzieci myślę.
O co chodzi?

Emancypacja kobiet, ich niezależność, kariera potem ewentualnie zakładanie rodziny,  egoizm, wygoda, niezależność, singlowatość na całego.


Że wyszumienie się i zbudowanie pozycji finansowej. OK.
Że nie trzeba brać ślubu, bo dziecko. OK ( mniej hipokryzji )
Że "póki śmierć nas nie rozłączy" z rzadka już aktualne. OK ( szkoda, ale co zrobić)
Że miłość,  wierność też nie zbyt na czasie. OK.
Że nie trzeba być pełną rodziną dla dobra dzieci. OK.
Że kobiety bardziej niezależne finansowo i same mogą/chcą wychowywać dzieci.  OK.
 
Ale zdaje się,  że za kilkadziesiąt lat rodziny (mama, tata i dzieci lub też mama/tata i dzieci albo mama, mama/ tata, tata i dzieci) będą wykluczane z wielkomiastowego oraz towarzyskiego życia.  Ustąpią miejsca singlom...
Kiedyś piętnowano stare panny a zaraz będą dzietni.
ja cię pierdzielę!!!
45% gospodarstw domowych w Skandynawii to.... jedna osoba. Niezłe gospodarstwo ;)-
--------------------


W Japonii coraz mniej dzieci już od dawna.
W sensie gorzej być nie może.
Praca. Praca. Cyberświat.
Abstynencja seksualna to już powszechny trend. Seks wyparty przez Facebooka i gry komputerowe. Po prostu rewelacja!!!
-------------------
Pokolenie milenijne [1982- 2002] mnie empatyczne, sami egoiści.
Jak to?
1.Rodziców podążanie w latach 70. i 80. za radami specjalistów.  Nacisk na  wpajanie poczucia wartości,  by dziecko odnosiło sukcesy (było szczęśliwe). Teraz owe poczucie wartości przesłania cały świat w wyniku czego jest tylko JA ...
2. Media społecznościowe,  filmy o brutalnej treści oraz przemoc,  cierpienie zewsząd → znieczulica.

Tak to.




Ze skrajności w skrajność.
Grozi nam zagłada smutno stwierdzam.
♡♥♡



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz