środa, 23 lipca 2014

metamorfoza środka

Zmiany w człowieku zachodzą przez całe życie.
I te widoczne i te,  których dostrzec tak prosto się nie da.
Specjaliści szacują, że najbardziej spektakularnie co 7 lat.
Postanowiłam przyjrzeć się sobie teraz oraz 7 lat temu.
Wiadomo, że okoliczności (pani domu, absolwentka),  środowisko (mam i rodzin z dzieciami przede wszystkim, brytyjska ziemia) , stan posiadania ( dwoje kiddosów, Mój Ci On, szkoda tylko,że zwierzęcia brak, przywilej życia dobrego, nowi znajomi a i brak niektórych z czasów przeszłych niestety) .
A poza tym?

  • Kiedyś wszystko czarne - dosłownie i w przenośni. Dziś moja szafa/ postawa życiowa bielsza zdecydowanie.
  • Posiadłam życiową mądrość,  że nie ilość a jakość każdej kwestii dotycząca.
  • Kompleksy... nie zniknęły, ale z wieloma umiem już żyć i nie wyolbrzymiam ich.
  • Czuję bardziej/pewniej czego chcę a czego definitywnie nie.
  • Jestem odważniejsza w walce o siebie.
  • Jeszcze bardziej żądna nowych doświadczeń, pogoni za marzeniami. 
  • Wrażliwa bardziej, to niestety nie jest na plus. Odbieram świat bowiem bardzo smutno czasem, płaczę nad losem wszystkich i wszystkiego, myślę,  analizuję, przeżywam długo i mocno. Co więcej jestem także bardziej wrażliwa na ból fizyczny. Przeżyłam poród nr 1 i zmienił się mój system gruboskórności. [Przy robieniu tatuażu chyba bym zeszła]
  • Już nie chłopczyca, samoświadoma swojego stylu i preferencji stylowych.
  • Warrier no worrier.

♡♥♡


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz