piątek, 18 lipca 2014

jesteśmy z powrotem

Jesteśmy cali i zdrowi, z opalenizną i przygodami.

Sześciogodzinne opóźnienie, wylot o 0.30 - mega czad!
Chamstwo, brak empatii, chora mentalność, zawiść nie znająca granic - niestety znów.
Tak jak poczułam, że jestem u siebie, tak szybko chciałam uciec. Brawo ludzie!
To tyle na gorzko - kwaśnym wstępie.



A teraz to co dobre.
2 dni deszczu. 8 żaru z tropików.
Trójmiasto zwiedzone. Gdańsk urokliwy,  Sopot średnio, Gdynia wcale.
Weekend z Bieniakiem ♥♥♥
Chodziarstwo zamiast smażingu.
Mnóstwo lodów, gofrów, ryb, piwa, muszelek i ...zdjęć :)


Pierwszy raz Hani nad morzem.
Pierwszy kontakt Olcia z wielką wodą i gorącym piaskiem.
Pierwszy raz Hani kajakiem oraz samodzielnie wykonany lizak.
Rowerem w czwórkę przy plaży bezcenne.
Pierwszy raz Mój Ci Ona na bananie.


Zdjęć będzie duuuuużo. Wkrótce.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz