czwartek, 24 kwietnia 2014

100 % chemii i 100% okrucieństwa

Razem z pytaniami ciężkiej wagi córki mej mądralińskiej sama zaczynam pytać,  bo nie wiem.

np. czemu jemy krówkę a pieska nie?


Sama przed sobą czuję się ogromną hipokrytką, z jednej strony pałaszującą kurczaka a z drugiej uczącą dziecko, że kurki są takie fajne, no i generalnie nikomu nie można robić krzywdy oraz nie potrafiącą znieść widoku wiszących w sklepach ciał zwierzęcych całych. [ właśnie przypomniał mi się filmik, którego już nigdy nie chciałam odtwarzać w głowie,  okrutny do masakrycznie :'(]
w zasadzie to mogłabym nie jeść mięsa myślę w ogóle bez problemu. Wielu odmian omijam od dawna. W zasadzie głównie te biedne kurczaki lądują na moim talerzu. Mielone i schabowe tak często gościły w moim życiu w menu, że nie chcę w ogóle do nich wracać.
Z wieprzowiny rezygnuję kompletnie. Tak, naczytałam się i nawet jeśli informacje mijają się z prawdą, ja podobnie jak muzułmanie dziękuję.
A propo muzułmanie jak i żydzi zabijają zwierzęta zgodnie z nakazem religii,  ale chyba też jeśli można tak to nazwać z poszanowaniem. [ponadto z rozsądkiem - czekają aż krew spłynie,  żeby w mięsie nie było bakterii, gdy zaczyna się rozkładać]



Jak by nie było jest to dla mnie temat rzeka, ukazujący jak wiele na świecie jest nie spójności oraz niesprawiedliwości. Wszystko to takie dziwne i skomplikowane. Wyższość jednego nad drugim...
Dojrzewam do decyzji żeby przejść na wegetarianizm.
Z powodu etyki, żałowania zwierząt? Tak. Ale nie tylko. Bo w dzisiejszym świecie kwestia wrażliwości na krzywdę zwierząt łączy się dla mnie ze zdrowym odżywianiem.
Nie dość, że w strasznych warunkach te istnienia żyją, od początku skazane na brutalną śmierć to jeszcze faszerowane antybiotykami, sterydami. W chwili poczucia zagrożenia stres wydziela w ich ciele  niebezpieczne dla kolejnych zjadaczy w związki chemiczne.

Zero humanitaryzmu. Zero zdrowia. Nie chcę siebie a przede wszystkim dzieci mych truć świadomie z premedytacją jak gdyby.
♡♥♡




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz